A tak sobie, ciut pozalekcyjnie.

Fajnie jest móc budować to co w szkole jest wartością dodaną do nauki, nie do przecenienia, a przy tym w obecnym świecie coraz bardziej trudne do realizacji. Trudne, bo mniej jest dzieci i młodzieży, którym chce się robić coś dodatkowo w szkole. Często siedzenie przed komputerem wygrywa. Trudne, bo jest coraz więcej kłód kładzionych pod nogi, głównie przez pojedynczych rodziców-krzykaczy i ogólne trendy w oświacie. Lepiej się nie wychylać. Trudne, bo co raz mniej czasu ma nauczyciel chcący godnie żyć – musi szukać dodatkowej pracy. Trudne, bo coraz częściej nauczyciel musi zajmować się udowadnianiem, że zależy mu na dzieciach, że wie co robi,  zamiast pracą z nimi. A czy da się przecenić pozytywne relacje jakie powstają na dodatkowych zajęciach pozalekcyjnych? Cech jakie w sobie młodzież rozwija, takich jak: koleżeństwo, przyjaźnie, kreatywność, tolerancje, chęć pracy dla innych, przedsiębiorczość i wiele innych społecznych umiejętności? To jest coś, co w nich pozostanie dużo dłużej niż wiedza o programowaniu, o drewnie liściastym czy innej naukowej teorii. Jestem o tym przekonany i takie cechy staram się budować w kolejnej ekipie radiowęzła, jakim się obecnie opiekuję. A dodatkowo zajęcia takie i mnie, w tym już coraz mniej dla mnie przyjaznym świecie, dodają motywacji i energii.

Jest jeszcze jeden aspekt, który ostatnio dostrzegłem. Nie wierzę, aby moja młodzież radiowa, miała mieć jakieś załamania nerwowe, depresje itd. Nie jest im łatwo łączyć prace w radiowęźle i dodatkowe obowiązki, ale mają mnie, mają swoją ekipę i dodatkowy cel. Realizują się. Spotykają. Gdybym mógł poświęcić im jeszcze więcej czasu, byłoby jeszcze fajniej. Tak niewiele trzeba, aby mieć pozytywne widzenie świata. Mam nadzieję, że moja ekipa takie widzenie posiada (nadzieja umiera podobno ostatnia). Wystarczy, aby nikt nam nie przeszkadzał. Zaufał nauczycielowi. Niestety, nie zawsze tak jest.

Od razu sprosytuję: zajęcia dodatkowe w szkole nie rozwiążą psychicznych problemów młodzieży, tak samo jak gadanie o nich w mediach, szkole itd.  Zajęcia dodatkowe w szkole, realizowane z pasją, a nie z obowiązku, mogą  jedynie pomóc. Zbyt wiele złego się podziało w systemie oświaty. Za daleko poszło adorowanie wszelkich praw dziecka i ograniczanie obowiązków. Szkodzi nadmierna decyzyjność rodzićów, przy równoczesnym odstąpieniu od oczekiwań wobec nich. Szkodzi brak jakichkolwiek autorytetów dla młodzieży (tu przesadziłem – mają autorytety, tyle że  w osobach wideoblogerów czy piosenkarzy). Nic nie znaczą słowa ministra o autorytecie nauczyciela, gdy wcześniej zawód ten został zniszczony przez kolejne rządy. Do tego rodziny: często skłóceni rodzice, pozornie żyjący razem, może nawet dla dzieci. Brak wiary, a z nią często zasad moralnych. Tego wszystkiego nie naprawią nauczyciele na jakichkolwiek zajęciach. Za daleko poszliśmy z wszelkim liberalizmem i za to płacimy. Czasem bardzo drogo płacimy.

Jeszcze kilkanaście lat temu realizowałem wiele zajęć dodatkowych w szkole. Były pieniądze na zajęcia socjoterapeutyczne. Elastyczne formy rozliczania godzin. Nie musiałem nieustannie prosić rodziców o zgodę na każde działanie. Dobrze się czułem w tej pracy i nawet nie traktowałem jej jako pracę i tym bardziej nie  jako obowiązek. Przeżyłem cudowny czas, gdy do szkoły chodziłem dobrze się bawić i jeszcze za to, w miarę godnie, mi płacono. Gdy miałem poczucie, że środowisko docenia to co robię. Gdzie dziś to jest? Zabite przez restrykcyjne i bezduszne stosowanie prawa. Przez skłocanie ludzi w mediach i nie tylko. Poprzez wtłaczanie swoich pomysłów i ograniczeń przez oświatowych decydentów, wizytatorów i co najżałośniejsze: przez nawiedzonych rodziców dzieci. Pod hasłem troski o dzieci, wylewa się je z kąpielą.

Ze Szkolnym Radiem „Wykrzykn!k” w tym roku nadrabiamy czas stracony w wyniku wielu miesięcy nauczania zdalnego. W wyniku mojego urlopu zdrowotnego. Gramy na przerwach, organizujemy lub pomagamy organizować różne imprezy. Znów były andrzejki, WOŚP i zabawy, nocka w szkole. Na szczęście obecna Rada Rodziców nas nie  blokuje, tylko nas wspiera. Ale to nie wszystko. W tym roku otrzymaliśmy wiele nowego sprzętu. Wiele się uczymy, aby potrafić go obsługiwać. Już radio nie zajmuje się tylko nagłośnieniem. Dbamy również o oświetlenie sceny. A w niedługiej przyszłości dodamy do naszych radiowych zasobów sprzęt audio-wideo. Dlatego w miniona środę, na zaproszenie zaprzyjaźnionej firmy FOTOPLUS, pojechaliśmy do Krakowa na targi fotograficzne i filmowe „Expozycja”. Odbywały się w Międzynarodowym Centrum Targowo-Kongresowym EXPO, a ich organizatorem była właśnie sieć profesjonalnych sklepów fotograficznych i wideo „Fotoplus”.

Wycieczka rozpoczęła się wcześnie rano od przejazdu pociągiem do Krakowa. Tam jeszcze tramwajem i  pieszo. Dla kilkoro uczniów to pierwszy w życiu przejazd pociągiem czy tramwajem – taka dziwna atrakcja. I w końcu dotarliśmy.

*

Pobyt na targach  rozpoczęliśmy od udziału w pierwszym wykładzie poświęconym doborowi sprzętu wideo. Wykład ciekawy, ale nie bardzo trafiony, jak na nasze możliwości. Mówiono między innymi o aparacie fotograficznym za 200 000 zł. Raczej nie skorzystamy. Następnie byliśmy na warsztatach, gdzie mówiono o tym jak przygotować się do prowadzenia profesjonalnych transmisji na żywo. Kiedyś tego spróbujemy. Może już nie długo. Ponadto oglądaliśmy wiele stanowisk ze sprzętem wideo i foto. Troszkę nieswojo czuliśmy się w gronie profesjonalistów z tej branży. Dlatego po 4 godzinach udaliśmy się, w może mniej ciekawe, ale za to przyjemniejsze miejsce, czyli do pizzerni.

*

Tam napełniliśmy nasze brzuszki do pełna. Kolejny zaplanowany punkt naszej trasy to Muzeum  Gier Wideo. Wyjątkowe muzeum, bo eksponaty nie były jedynie do oglądania, ale jak najbardziej do grania. Doskonała zabawa przez dwie godziny, a na koniec obietnica: „my tu wrócimy”.

*

*

Czas dziś był naszym wrogiem, bo stale mieliśmy go za mało. Wszędzie chciałoby się być dłużej.  Jeszcze spacer przez stare miasto, które w nocnej szacie wyglądało przepięknie. Kilka anegdot i historycznych faktów o Krakowie, które mi się przypomniały i szybko biegniemy do pociągu powrotnego. W Tychach jesteśmy o 21:20. Głowy pełne wrażeń i wspomnień. Aparat fotograficzny pełen zdjęć. Szkoda, że nie możemy tak częściej.

**

*

Oni o tym nie wiedzą, a ja pamiętam podobne wycieczki jakie organizowałem w soboty, a czasem nawet całe weekendy. Niedzielne wycieczki rowerowe, gdy zabierałem któreś z moich osobistych dzieci do rowerowego koszyczka + dziesiątkę chętnych uczniów, umówionych rano na „Gadu Gadu” i jechaliśmy w okoliczne lasy… Sami bez dodatkowych opiekunów, bo była pogoda i to nam wystarczało. Zgody jakie przynosili pod szkołę i kartę wycieczki, z którą jechałem do domu dyrektora szkoły, aby po niedzielnym obiedzie mi podpisał i przypieczętował.  W czasie wycieczki wszystkie ówczesne formalności mieliśmy załatwione. Dziś to nie do pomyślenia. Dziś tak nie wolno. Dziś nawet boje się spróbować.

Wypada cieszyć się, że chociaż odrobinę jeszcze nam wolno. Że jeszcze nie całkiem mnie ubezwłasnowolniono. A, że kiedyś może coś się wydarzy takiego, za co całkowicie pozbawi się mnie prawa wykonywania zawodu – tudno. Jest ryzyko jest zabawa😊 No, dobra żartowałem. Lepiej robić mniej, albo nawet wcale.

Tylko ta cholerna myśl z ostatnich dni: gdy my odpoczywaliśmy po opisanej tu wycieczce, kolejna nastolatka w Tychach wyfrunęła przez okno. Szkoda, że nie miała nic lepszego do roboty. Przepraszam – poniosło mnie. Ministry, wizytatory i rodziciele wiedzą lepiej co jest dobre. Przepraszam.
A jednak szkoda mi jej… Smutno

 

*  Fotografie z prywatnego archiwum, bez zpecjalnej zgody. Osoby, które tym faktem opublikowania czują się skrzywdzone, proszę o szybką wiadomość, abym mógł szybko naprawć krzywdę (a jednak wierzę, że świat jest jeszcze ciut normalny).

Jedna odpowiedź do “A tak sobie, ciut pozalekcyjnie.”

  1. Pamiętam ten czas radosnej szkoły. Wypady sobotnio- niedzielne. Bieg do pociągu. Radość bycia razem.
    Taka szkoła to już przeszłość i nigdy nie wróci.
    Podziwiam Cię za twoją radość działania. Wspaniałe, że jeszcze sprawia Ci to przyjemność.
    Ze wszystkim co piszesz zgadzam się w 100% i cieszę się że już w takiej szkole nie uczę. Pewnie latka swoje robią.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo zdrowia i pozytywnej energii od uczniów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.